Ciekawe słowo – manifest. Sygnalizuje pewien odważny i wyrobiony stosunek człowieka do otaczającej go rzeczywistości. Sugeruje, iż człowiek podpisany pod manifestem, chce zabrać głos w jakiejś ważnej dla niego sprawie. Manifest psychologiczny. Co to oznacza? Najprościej ujmując jakąś „ważną sprawę” w psychologii. Manifest, o którym tutaj mowa dotyczy psychologii życia codziennego. Wieloletnie doświadczenie z klientami w praktyce adwokackiej, podparte wieloletnim zgłębianiem psychologii człowieka, doprowadziło do powstania pewnego przekonania. Mianowicie, tym co jest charakterystyczne dla życia człowieka to… kryzys.
Kryzys szansą na rozwój
Pochodzimy z różnych rodzin, zarabiamy na życie w odmienny sposób, żyjemy w związkach i rodzinach całkowicie inaczej, a jednak każdego dotyka w pewnym momencie życia kryzys. Czas szczególny, gdy wydaje się, że wiele tracimy, że zmiany są negatywne i nieodwracalne. Uciekamy więc od kryzysu, oddalamy jego perspektywę. Jeszcze jeden rok w tym nieszczęśliwym związku. Jeszcze muszę popracować w tej beznadziejnej robocie aż spłacę ten kredyt. Przykładów można mnożyć. Stanowisko, które tu prezentuję nie ucieka od kryzysu. Nie podłączam swojego głosu do ogólnego dzisiaj chóru różnych „specjalistów”, którzy chcą w naszej ocenie zaczarować rzeczywistość i ogołocić kryzys z tego co jest w nim najbardziej wartościowe – czyli z brutalnej prawdy, że oznacza pewien koniec. Myślę, że kryzys jest właśnie czymś najbardziej żywotnym, niezbędnym i zmuszającym do rozwoju jak nic innego. Kryzys to szansa na rozwój.
Rozwój to zmiany i ciągła wędrówka w życiu
Naukowa psychologia dzisiaj wydaje się dostarczać więcej pytań niż odpowiedzi. Już prawie sto lat temu polski uczony Józef Pieter słusznie zauważył, że każdy człowiek ma pewien stosunek do psychologii wynikający z indywidualnego doświadczenia życiowego. Ludzie ciągną ku psychologii w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania, jednakże psychologia wciąż nie jest w stanie ich udzielić. Bywa też tak, że odpowiedzi jakich psychologia udziela są wieloznaczne a czasem ze sobą sprzeczne. Wystarczy pójść do dwóch najbliższych gabinetów psychologicznych, żeby się o tym przekonać. Łatwo zagubić się w takiej mnogości podejść i interpretacji. Podstawą mojego stosunku do omawianych tu zagadnień życia psychicznego jest teoria dezintegracji pozytywnej innego polskiego psychologia – Kazimierza Dąbrowskiego. Możesz przeczytać również o tym tutaj. Autor ten słusznie zauważył, że jedynym niezaprzeczalnym faktem psychicznym, czymś co można zaobserwować w życiu codziennym każdego człowieka jest ciągła zmiana.
Rozwój osobowościowy, tak jak cała rzeczywistość, podlega zmianom, czyli ma swój początek, wzrost, moment szczytowy, schyłek i zanik. Te tendencje do wzrostu i spadku, „wznoszenie się i opadanie” są dynamizmami podstawowymi każdego życia, w tym naszego życia psychicznego. Każdy rodząc się, wychowując, wchodząc w relacje, nabywa pewnej struktury osobowościowej. Jest ona przede wszystkim sztywna, a w pewnych momentach dezadaptacyjna. Po czym poznajemy, że tak jest? Odwołajmy się do powszechnego doświadczenia. O pewnej „sztywności” naszego charakteru możemy wnioskować poprzez te wszystkie chwile, w których zachowujemy się w jakiś sposób, gdy czujemy, że nie mamy innego wyboru tak naprawdę. Albo chcielibyśmy się zachować inaczej a nie potrafimy. Brzmi znajomo? Każdy z nas takie chwile w codziennym życiu miał bądź nadal ma. Jak to wyjaśnić? Kazimierz Dąbrowski proponuje w tym miejscu termin „integracji pierwotnej”. Na czym ona miałaby polegać? Ano na najniższym zorganizowaniu charakteru wokół pierwotnych instynktów i popędów.
Brak przemian, konfliktów wewnętrznych, sztywność powoduje niemożliwość rozwoju
Dąbrowski opisuje psychikę ludzką w ramach psychoanalitycznej koncepcji głębi i teorii konfliktów. Człowiek mieści w sobie różne, przeciwstawne dążenia, a jego wybory życiowe są niedoskonałym kompromisem pomiędzy tymi impulsami a rzeczywistością. Kluczowe są tu instynkty seksualny i agresji. Posłużmy się przykładem w celu lepszego wyjaśnienia. Młody mężczyzna odbierał jako dziecko restrykcyjne wychowanie, nazywane czasem w literaturze „kastracyjnym”, w którym wyrażanie i artykułowanie swoich potrzeb seksualnych było surowo zabronione. Przez okres dojrzewania pozbawiony był relacji romantycznych i kontaktów seksualnych. Osiągając wiek dorosły odczuwa wzmożoną potrzebę wejścia w związek partnerski. Znajduje kobietę równie jak on zahamowaną seksualnie, która nie konfrontuje go z wypartymi potrzebami seksualnymi. Związek (z początku idealny mógłby się wydawać) okazuje się nieszczęśliwy dla nich obu. Rozpada się po kilku latach. Dlaczego? Odpowiedzi tak jak i interpretacji może być wiele.
Dąbrowski nazwałby to nieuniknionym momentem w rozwoju zarówno tego mężczyzny jak i tej konkretnej kobiety. Funkcjonowanie tego chłopaka charakteryzowało się sztywnością. Działał on w myśl nieprzepracowanych impulsów co doprowadziło koluzyjnego związku z dziewczyną i rozpadu relacji. Odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest proces rozwojowy, który wszyscy przechodzimy tak samo. Nasza pierwsza konstelacja charakterologiczna nazywa się poziomem integracji pierwotnej. Jest to poziom zero. To typowe sposoby rozwiązywania konfliktów, sposoby wchodzenia z innymi w interakcje, zbiór schematów poznawczych i indywidualnych myśli automatycznych, zachowania prezentowane w grupie jak i w związku itd. Jednym słowem to ta osobowość, która kształtuje się w procesie socjalizacji. Wchodzimy z nią w życie dorosłe i przeżywamy je nie tak jakbyśmy tego chcieli. Okazuje się, że boimy się niektórych rzeczy bądź sytuacji.
Rozwój osobowości to wiele ukierunkowanych zmian
Stresują nas pewne zachowania albo osoby z pracy. Mamy dziwne nawyki, kompulsje i nałogi. Nie potrafimy zdobyć takiego partnera/partnerki jakiego byśmy tak naprawdę chcieli. Czasem nie potrafimy nawet znaleźć wyjaśnienia swojego zachowania. Zrobimy coś czego żałujemy i zastanawiamy się, dlaczego tak naprawdę to zrobiliśmy. Dlaczego prokrastynujemy, dajemy się zwieźć różnym ludziom, dajemy się wykorzystywać itd. Ta osobowość podlega prawom automatycznym, ograniczonym i prymitywnym. Dlatego, że są one właśnie prymitywne i automatyczne, mamy wrażenie, że czasem to nie my kształtujemy własne życie. Raz brakuje nam odwagi, żeby zrobić inaczej, innym razem czujemy, że nie mamy tak naprawdę wyboru. Idziemy na niechciane kompromisy, a wizja szczęśliwego życia oddala się coraz bardziej.
Rozwój polega nie tylko na budowaniu wyższych poziomów zachowania
Manifest jaki tu przedstawiam wydaje się bardzo pesymistyczny. Jednakże istnieje ukryty paradoksalny optymizm w tym myśleniu. Konstelacja pierwotna jest jedynie rozdziałem wstępnym w całym procesie rozwojowym człowieka. Fazą, z której wszyscy niejako startujemy. Fakt, że Dąbrowski ze smutkiem zauważał, że zdecydowana większość ludzi pozostaje na tym etapie całe swoje nieszczęśliwe życie, męcząc siebie jak i otoczenie sztywnymi automatyzmami. Rozwój jest wyrazem „transformacji prymitywnych impulsów, które kierują życiem człowieka”. Za kluczowy moment całego procesu, uważał kryzys. Kryzysów należy tak naprawdę wyczekiwać a nie się ich bać!
Kryzys to ten szczególny czas, kiedy konfrontuje nas rzeczywistość. Brutalnie nas weryfikuje i widzimy, że nie możemy być z niej zadowoleni. Obojętnie czy kryzys odbywa się na polu zawodowym, rodzinnym, seksualnym czy jeszcze jakimś innym. Rola kryzysu jest jedna – pokazać nam, że coś tak naprawdę nie działa. Nasza pierwotnie zintegrowana osobowość przynosi nam w życiu wiele szkód i najwyższy czas coś w niej zmienić. Kryzys jest impulsem do zmiany. Jeśli widzisz, że życie Ci się przysłowiowo „sypie”, nie uciekaj od tego, ale w pełni poddaj się kryzysowi. Co to oznacza? Rozwój polega nie tylko na budowaniu wyższych poziomów zachowania i postępowania, ale także na osłabianiu i rozbijaniu podstawowych sił impulsywnych, bez czego opisane tu tendencje nie mogłyby się rozwijać”. W końcu, jednostka „rozwija się poprzez rozluźnienie lub utratę wewnętrznej spoistości i tendencję do budowy innej, wyższej struktury”.[1]
[1] K. Dąbrowski (2021), Dezintegracja pozytywna, Państwowy Instytut Wydawniczy, str. 9